Dodaj do ulubionych Ulubione Miłość i miłosierdzie Reż. Michał Kondrat Wyk.: Kamila Kamińska, Janusz Chabior, Maciej Małyska Prod. Polska 2019, 90 min Spokojne i przepełnione wiarą życie siostry Faustyny Kowalskiej zmienia się pewnego dnia nieodwracalnie. Oczom zakonnicy ukazuje się bowiem Jezus Chrystus, który zleca jej misję głoszenia prawdy o Jego Miłosierdziu i przygotowania świata na jego ostateczne przyjście. Zadanie to wydaje się niemożliwe do zrealizowania, ale siostra Faustyna zrobi wszystko, aby je wypełnić. Na światło dzienne wychodzą kolejne dowody na to, że zakonnica naprawdę widywała Jezusa. Po przeprowadzeniu badań naukowych, okazuje się, że podobizna Chrystusa widoczna na obrazie namalowanym według jej wskazówek jest identyczna z rysami twarzy i sylwetką uwiecznionymi na całunie turyńskim. Działalność polskiej zakonnicy daje początek kultowi Bożego Miłosierdzia, który czczony jest przez setki milionów osób na wszystkich kontynentach świata. CZYTAJ WIĘCEJ CZYTAJ WIĘCEJ W sprzedaży (0) Wyprzedane (0) Polecane z kategorii film
Ja bym bardziej zwrocil uwage nie na krzyz , ktory ci sie nie podoba , ale na wiszacego na nim Pana Jezusa, bardziej jest razace. Ogolnie mowiac nie mysle aby byl w tym grzech. Nie wiem.
{"type":"film","id":814944,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87+i+mi%C5%82osierdzie-2019-814944/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Miłość i miłosierdzie 2019-03-29 22:10:18 Dlaczego Jezus objawia się ciągle w szatach modnych 2 tyś lat temu? Skoro stanowi jedność z Bogiem, który jest wieczny i wie wszystko, to dlaczego boska moda ogranicza się do takiego właśnie stroju?Filmu nie widziałem :/ znykan Dlatego, że Jezus żył w tamtych czasach. Nie wcześniej choć kwitła cywilizacja i nie później, a właśnie wtedy. Wszystkie przekazy dotyczą Jezusa sprzed 2000 lat i tak ludziom jest łatwiej kojarzyć. Po co na siłę kreować obraz nowoczesny?Film obejrzałem i polecam wszystkim bo jest genialny. Naturalnie jeśli ktoś oczekuje akcji i zakręconej fabuły to się zawiedzie. Jako duchowe przeżycie, pogłębienie wiary i wiedzy o Miłosierdziu Bożym oraz św. Faustynie zrobiony świetnie. Poruszający. Dustgrow Arcyciekawe pytanie znykan, świadczy według mnie o nieustannej ciekawości światem. Moim zdaniem Jezus mógłby pojawić się w dżinsach gdyby chciał, ale dla mnie niejako strój jest lub może być dowodem na to, że żył w tamtych czasach i dowodem na to, że żyje obecnie. znykan Czyli powinien się pokazać w pakerskim t-shircie, przykrótkich rurkach, stopkach i tenisówkach? Włosy z grzyweczką na boczek czy obcięty nazero? Tatuaż, kolczyk? Wszystko to modne dzisiaj, więc możliwości jest mój zart, ale pytanie wydawało mi się bardzo odpowiadając już poważnie, to do powyższych argumentów mogę dodać najpierw tyle, że ciężko Boga włożyć w ramy naszego myślenia i dać pewną odpowiedź dlaczego Stwórca robi tak, albo mniej, kierując się jakąś tam znajomością Pana Jezusa uważam, że Bóg nie kieruje się żadną modą ludzką w jakiejkolwiek dziedzinie,a w dziedzinie wiary i moralności jest w mniemaniu niektórych aż nudny i "zacofany" jak ten strój starożytny, który nosił żyjąc na ziemi. Bóg jest niezmienny w swoich obietnicach ale i w wymaganiach wobec człowieka, nigdy nie zniósł i nie zniesie żadnego z przykazań, które dał nam przez Mojżesza. Choć nasza rzeczywistość materialna nieustannie się zmienia, to ta duchowa jest niezmienna. Zabawki się zmieniają ale grzech ten sam i Boże Milosierdzie tak samo jest aktualne jak od początku. Może tak to należy sobie w aspekcie moralności Bóg podążał za ludzkimi zachciankami naszych grzesznych serc, to nikt by nie został zbawiony, bo niebyłoby narzędzi ku zbawieniu fcbarca86 Przepraszam za błędy, pisałem szybko na telefonie. fcbarca86 szacun znykan Jezus to postać istniejąca w kościele katolickim więc to pytanie raczej do kościoła. Myślę że chcą go kreować tylko w jeden sposób i nikt się nad tym nie zastanawia tak nosiło się 2tyś. lat temu i tak ukazują go do dziś aby nie wprowadzać żadnego zamieszania a utrwalić jeden obraz w wielu umysłach. p98 Pytając o strój przy objawieniach chodziło mi właściwie o postrzeganie Boga przez ludzi. Czy wierząc w nieskończoność , wszechmoc i wszechwiedzę Boga można jednocześnie wyobrażać sobie niebo jako miejsce, gdzie wszyscy chodzą w powłóczystych szatach. znykan Jeśli chodzi o objawienia czy śmierć kliniczną zazwyczaj każdy widzi w to co wierzy czyli w przypadku chrześcijanina taka osoba widzi to co wypromował jego kościół czyli jezusa w szatach. znykan nie chodzi o wypromowanie wizerunku ale czy Bóg sam z siebie nie jest "nowoczesny" przez ten wizerunek i to jak ubierają się i jak pojmują świętość ludzie kościoła niebo jawi mi się jako smutne miejsce pełne zbolałych świętych ... ewentualnie ubarwione czasami pełnymi przepychu strojami wyższych hierarchów kościelnych. Takie wielkanocne rozważania :/ znykan Czy bóg jest "nowoczesny"? nikt tego nie wie ale myślę że bóg jest wszystkim nie istnieję dla niego pojęcie "nowoczesny" i "przestarzały" on jest wszystkim i ponad wszystkim. Jezus czy Bóg w chrześcijańskich wyobrażeniach to tylko schemat w który człowiek chce wsadzić Boga ponieważ ludzki mózg nie zrozumie nigdy czym jest Bóg próbuje zamknąć go w sztywne ramy mówiąc o tym jak wygląda o tym jaki jest co powinien i czego nie. użytkownik usunięty p98 Tak. Bóg jest wyrazem wieczności. Filmy katolickie utrwalają wizerunek Jezusa i bardziej skupiają się na samym micie Jezusa , niż na poznaniu Boga (chociaż sama postać Jezusa jest oczywiście swojego rodzaju bramą do poznania Pana). Takie robienie z postaci Jezusa super bohatera. Batman też walczy o lepsze jutro i są jego zwolennicy, a samo wyobrażenie takiego ich alter ego , z którym mogą się utożsamić podwyższa morale jednostki walczącej codziennie o przetrwanie nadając sensu temu co otacza. Jest w tym jakiś cel, ważne dla nich aby utrwalić obraz Jezusa. Głównie kojarzonego z drogą krzyżową i zwłokami na krzyżu. p98 Co do głównego pytania rozpoczynającego wątek, to uważam że dlatego, ponieważ żył w tamtych czasach, a poza tym jest to strój skromny, bardzo prosty (kawał materiału), nieskupiający na sobie uwagi odbiorcy, bo ją ma skupiać sama osoba Jezusa i jego przesłanie. Jest to dla mnie tym bardziej warte uwagi, że przecież mógłby "wystąpić" w czymkolwiek by chciał. Ja, wyobrażając sobie niebo, sądzę, że żaden strój nie będzie miał tam najmniejszego znaczenia. Kolejną kwestią jest to, że Jezus nie jest postacią "istniejącą w k. katolickim", tylko jest to postać historyczna, której istnienie zostało potwierdzone naukowo. A jeżeli chodzi o występowanie w innych religiach, to jest chociażby w do śmierci klinicznej, nie jest prawdą, że każdy widzi to w co wcześniej wierzył. Swojego czasu zgłębiałem ten temat dość wnikliwie i np obraz tunelu ze światełkiem i prowadzenia "umarłego" przez jakąś, trudną do określenia postać, a przy tym uczucie ogromnej miłości, spokoju i jeszcze kilka innych szczegółów opisywały osoby, które NIGDY wcześniej takiego opisu nie słyszały. Lub słyszane wskazówki nawołujące do nawrócenia, słyszały osoby zadeklarowane jako niewierzące, albo dzieci. Trudno to wszystko opisać w tym jednym komentarzu. W każdym razie, czytałem masę świadectw, w których opisy wizji, w czasie śmierci klinicznej, nie miały żadnych podstaw w dotychczasowym życiu, czy też w wyznawanej religii tej osoby. znykan Bardzo ciekawe objawieniach zawsze chodzi o obrazy (wizja) i symbolikę jaką przedstawiają. Jezusowi nie zależy na modowym "fashion statement", także krój i fason nie gra roli. Liczy się nie materiał, a materia. Nie biała, a świetlista. Jezusa spowija światło. Czyli nie "jak", a "co"? Taka "moda" z innego wymiaru, coś jakby "energia", a nie sukienka lub temat to Maryja. W Swoich objawieniach ukazywała się w strojach współczesnych i ludowych danego kraju. Mówiła też mową regionalną. W Polsce, podczas objawień w Gietrzwałdzie (1877 r.) rozmawiała po polsku. Jednak również w tym przypadku dominantą jest symbolika. Np. róże na stopach. Kto nosi kwiatki na bosaka? Czy to wygodnie? Czy praktycznie? Czy tak się da? To kwestie ewidentnie bez znaczenia. Właściwe pytanie to "dlaczego"?Czy Bóg jest nowoczesny? Też dobre pytanie. Wszyscy kojarzymy, że Bóg jest Miłością. Ale nie każdy pamięta że Bóg jest również mnie jeśli się mylę, ale zmiana to chyba kwintesencja nowoczesności? znykan Jego nie ma. znykan Skąd smerfy mają niebieskie czapeczki ? Jak gumisią stawy wytrzymuja tak duże przeciążenia. Tak wiele pytań a odpowiedzi brak
Miłość I Miłośierdzie Jezusa Mam pragnienie, aby podzielic się swoim świadectwem. O tym, jak Bóg w swoim Milosierdziu odnalazł mnie i pomógł wrócić
Joanna piszesz tak, jakby nie było innych wspólnot i innego źródła pomocy. Satysfakcja ? To jest wypatrzone myślenie, z góry zakładające podział, jak widać po wpisach na różnych forach członkowie MIMJ, że świat jest im wrogi i że ma satysfakcje: podział na MY ( znający prawdę i prześladowani) i Tamci którzy się nie poznali, nie dojrzeli do wielkiego dzieła włącznie z ludzie piszą, że może jest coś nie tak, to zarzuca się im pychę, brak pokory. Ile to razy członkowie wspólnoty pisali, że posłuszeństwo to podstawa a coś dziś wypisują na forach, na temat pisma biskupa Depo ( np. że jest niesprawiedliwy i nie równo traktuje swoje dzieci) . Pytanie skąd takie myślenie? Dlaczego nie ma zwykłej refleksji, zapytania siebie samych czy to wszystko co się dzieje we wspólnocie to na pewno Pan Bóg tak działa, to aby na pewno Duch św.? Skąd wiemy, ze o Daniel to co mówi jest prawdziwe, skąd on to wie? Dlaczego go tak gloryfikujemy, że nie można nawet jednego krytycznego głosu dopuścić. Dlaczego słowa biskupów uznajemy za atak złego na o. Daniela, a nie z głos samego Boga , który przemawia w imieniu Biskupa? Dlaczego rozpadają się rodziny i relacje? Czy Bóg chciałby, żeby jego chore dzieci były wystawione na widok publiczny wyły, tarzały się po podłodze i były traktowane jak cyrk dziwadeł? Gdzie ta miłość w tym i pokora?.Biskup Czaja zasugerował, że są tu znamiona sekty to mu się oberwało od wspólnoty. Biskup Depo jest Ojcem Diecezji, działa przez niego Duch Święty, jest namaszczony. Biskup działa z polecania Boga, widać, ze jest w kontakcie z innymi biskupami, którzy też się tej sprawie przyglądają od lat i podzielają jego zdanie ( spisek biskupów? Po co?), działa może powoli ale po to, żeby jeszcze większej krzywdy z tego nie było da ludzi, żeby spokojnie to poukładać, dał wspólnocie miejsc na spotkania i czas na zmiany. Jak widać, dziś musi prosić ludzi, żeby tam nie jeździli. Przecież nie chodzi tylko o to, że to pustelnik a ma wspólnotę. Dużo osób wyjdzie z tego wszystkiego poranionych, a i tak niestety wiele już takich jest. Można sobie zadać pytania dlaczego tego wszystkiego nie rozwiąże, czytając to co piszą członkowie MIMJ na forach odpowiedź jest dość jasna. Boży człowiek zawsze jest pewien wątpliwości, szuka prawdy rozmawia z innymi ( np. św Jan Paweł II), konsultuje, pyta Boga 100x czy to na pewno Twoja wola, daje też czas na poprawę i zmiany. Biskup też dał taki czas wspólnocie, czasem kosztem innych swoich dzieci, które przez tę wspólnotę ucierpiały. I dziś Ci ludzie może mogą mieć pewien rodzaj satysfakcji ale dość gorzkiej.
Public group. 24.3K members. Join group. About. Discussion. Featured. Events. Media. More. About. Discussion. Featured. Events. Media. Wspólnota Miłość i
„Małżeństwo jest Waszym powołaniem, wybranym dla Was przez Boga. Jest drogą, którą macie kroczyć przez całe życie, ażeby osiągnąć swój cel” – mówił kard. Karol Wojtyła w homilii dla małżonków. Oto pełen tekst kazania przyszłego papieża św. Jana Pawła II: „Ślub, składany obustronnie przez małżonków, jest sakramentem. Ma moc od Boga samego, udzieloną przez Jezusa Chrystusa w Kościele, ażeby stanowić o małżeństwie dwojga chrześcijan, mężczyzny i kobiety. Małżeństwo jest Waszym powołaniem, wybranym dla Was przez Boga. Jest drogą, którą macie kroczyć przez całe życie, ażeby osiągnąć swój cel. Celem życia ludzkiego jest zbawienie, zjednoczenie z Bogiem. Wy, Drodzy Małżonkowie, macie ten cel osiągnąć na drodze życia małżeńskiego. I dlatego rozpoczęliście od sakramentu, ażeby na tej drodze iść wspólnie do Boga. Sakrament małżeństwa łączy dwoje ludzi, mężczyznę i kobietę, szczególną więzią. O sile tej więzi świadczą słowa przysięgi małżeńskiej. Pamiętacie je wszyscy: »Biorę ciebie za małżonkę, biorę ciebie za małżonka i ślubuję ci: miłość, wierność, uczciwość małżeńską oraz to, że cię nie opuszczę aż do śmierci«. Ślub – potwierdzony przysięgą: »Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny, i wszyscy święci«. Te słowa mówią o sile więzi małżeńskiej. Trzeba nieraz wracać myślą do tych słów, do tej przysięgi, ażeby więź, która się utworzyła pomiędzy Wami, Drodzy Małżonkowie, była silna: tak silna jak te słowa kiedyś wypowiedziane. Trzeba nieraz wracać myślą, sercem i wolą do tych słów dlatego, ponieważ w dzisiejszej naszej cywilizacji panuje pewna obniżka wagi słowa: nawet tego słowa, które wiąże dwoje ludzi. Dlatego powinniście Wy, Małżonkowie chrześcijańscy, stale odnawiać w sobie całą moc tych sakramentalnych słów. […] Te słowa stwarzają dla nas, chrześcijan, nierozerwalną więź małżeńską. To jest wspaniałe. Jeżeli moda laicka naszych czasów głosi rozerwalność małżeństwa, to jest degradacja. Wprawdzie się to mówi i głosi w imię postępu rzekomego, w imię wolności pozornej. Wielkość jest w nierozerwalności małżeństwa. Ona mówi o miłości na miarę tej więzi, jaką małżeństwo jest. Małżeństwo bowiem polega na wielkiej miłości, to jest jego najgłębsza treść. Wielkość miłości mierzy się jej dozgonnym trwaniem. Małżeństwo polega na wielkiej miłości. I właśnie ta wielka miłość daje prawo i równocześnie ta wielka miłość sprawdza się płodnością – życiem przekazanym nowym ludziom, swoim dzieciom. To jest jakiś całokształt zamknięty, którego nie można rozdzielać. Nie można rozdzielać miłości małżeńskiej, wyrażającej się we współżyciu małżonków, od płodności, od dzietności. Miłość małżeńska jest z natury swojej płodna, daje życie – i na tym polega jej wielkość. Odrywanie miłości małżeńskiej od płodności poniża ją, degraduje, odbiera jej właściwe znaczenie, właściwą głębię i właściwą moc. My, chrześcijanie, mając tak jasne spojrzenie na tę sprawę, którą czerpiemy ze słowa Bożego, z prawa Bożego, starajmy się zachować całą prawdę miłości oblubieńczej małżonków. I dlatego niech miłość małżonków chrześcijańskich będzie miłością płodną, niech będzie to miłość wyrażająca się pomiędzy mężem a żoną troską o nowe życie, i to od pierwszej chwili poczęcia: troską o dziecko; to przecież najwspanialsze zadanie dla człowieka dać życie człowiekowi i wychować człowieka. To najwspanialsze zadanie dla wspólnoty małżeńskiej, dla męża i żony: dać życie dzieciom, wychować dzieci, stworzyć prawdziwą społeczność rodzinną. Umiłujcie to zadanie, Drodzy Bracia i Siostry, Małżonkowie. Niech to będzie całą treścią Waszych umysłów, Waszych serc, Waszej woli. Niech dla niej pracują Wasze ręce i mózgi. Nie szczędźcie dla tego troski, nie szczędźcie dla tego zaparcia się siebie, nie szczędźcie dla tego poświęcenia, bo to wszystko świadczy o prawdzie miłości. Każdej miłości, w szczególny sposób miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Chrześcijanie są świadomi swoich obowiązków małżeńskich i rodzicielskich. W czasach, w których żyjemy, w których w ogóle wzrosła świadomość człowieka w różnych dziedzinach, jesteśmy wyrazicielami rodzicielstwa odpowiedzialnego. […] Starajcie się w duchu nauki Kościoła, który jest matką i wychowawczynią, kierować Waszym rodzicielstwem odpowiedzialnie. Miłujcie dzieci, nie lękajcie się ich! Dziecko jest największym bogactwem człowieka, rodziny, narodu, Kościoła. Pamiętajcie o tym, Drodzy Małżonkowie, młodzi Małżonkowie, że nam […] zaczyna grozić brak tego największego dobra, jakim dla narodu jest człowiek. Inwestuje się w różne rzeczy, instytucje, warsztaty pracy, to wszystko jest »celowe«, ale najważniejsza inwestycja to jest inwestycja w człowieka – i człowiek. Niech chrześcijanie, małżeństwa i rodziny chrześcijańskie, rozumieją dobrze w tym miejscu swoje powołanie i swoją odpowiedzialność. Módlcie się często, Drodzy Bracia i Siostry, ażebyście wypełnili dobrze swe powołanie małżeńskie i rodzicielskie. […] Niech Was Matka Najświętsza wspomaga na tej drodze, na którą weszliście od dnia Waszego małżeństwa”. (kard. Karol Wojtyła, kazanie w parafii w Czyżynach, 16 lutego 1975 r). Ruch Czystych Serc Małżeństw Drodzy Małżonkowie! Pan Jezus bardzo Was zachęca, abyście odkrywali skarb sakramentu małżeństwa i żyli nim na co dzień, tak jak o tym mówił kard. Karol Wojtyła. Nieocenioną w tym pomocą będzie Wasze wstąpienie do wspólnoty Ruchu Czystych Serc Małżeństw. Aby stać się członkiem RCSM, trzeba najpierw przystąpić do spowiedzi i Komunii św., a następnie odmówić Modlitwę zawierzenia RCSM. Możecie o tym wielkim wydarzeniu poinformować naszą redakcję, abyśmy wpisali Was do księgi RCSM i wysłali Wam specjalne błogosławieństwo. Każdego dnia odmawiajcie Modlitwę zawierzeniaRCSM i starajcie się wcielać w swoje codzienne życie wszystkie zawarte w niej zobowiązania. To jest najskuteczniejsza recepta na wszelkie problemy i kryzysy małżeńskie. Z całego serca Was pozdrawiam i błogosławię ks. Mieczysław Piotrowski TChr Modlitwa zawierzenia Ruchu Czystych Serc Małżeństw Panie Jezu, dziękujemy Ci, że ukochałeś nas miłością bez granic, nie wahając się nawet oddać życie za nas. Dziękujemy Ci za to, że Twoja miłość chroni nas od zła, podnosi z największych upadków i leczy najboleśniejsze rany. Dziękujemy Ci za Twoją obecność w sakramencie małżeństwa i za to, że u Ciebie zawsze możemy znaleźć lekarstwo na każde zło oraz siłę do pokonywania wszelkich trudności i kryzysów. Oddajemy Ci swoją pamięć, rozum, wolę, dusze i ciała wraz ze swoją płciowością. Przyrzekamy codziennie spotykać się z Tobą na wspólnej modlitwie i w lekturze Pisma św., w częstym przyjmowaniu Komunii św. i adoracji Najświętszego Sakramentu. Postanawiamy regularnie przystępować do sakramentu pojednania, nie ulegać zniechęceniu i natychmiast podnosić się z każdego grzechu. Postanawiamy nie kupować, nie czytać i nie oglądać czasopism, programów ani filmów o treściach pornograficznych. Przyrzekamy nie używać żadnych środków antykoncepcyjnych i rezygnujemy z samej postawy antykoncepcyjnej. Przyrzekamy być zawsze gotowymi na przyjęcie każdego dziecka, które Ty, Panie, pragniesz powołać do istnienia. Pragniemy być dla niego dobrymi wychowawcami, aby własną postawą i świadectwem ukazywać im drogę do Ciebie. Panie Jezu, ucz nas systematycznej pracy nad sobą, umiejętności kontrolowania naszych pobudzeń seksualnych i emocji. Prosimy Cię o odwagę w codziennym przeciwstawianiu się złu, abyśmy unikali wszystkiego, co uzależnia i zniewala, a przede wszystkim narkotyków, alkoholu i nikotyny. Ucz nas tak postępować, aby w naszym życiu najważniejsza była miłość. Maryjo, Matko nasza, prowadź nas drogami wiary do samego źródła miłości – do Jezusa. Za Świętym Janem Pawłem II pragniemy całkowicie zawierzyć się Tobie: „Totus Tuus, Maryjo”! W Twoim Niepokalanym Sercu składamy całych siebie, wszystko, czym jesteśmy, każdy swój krok, każdą chwilę swojego życia. Amen! O wiele więcej znajdziesz w naszym sklepie!
Film "Miłość i miłosierdzie" dziś o 21:05 w Miłość i miłosierdzie | Historia zwyczajnej zakonnicy, której życie zmieniło się, gdy pewnego dnia ukazał jej się Jezus Chrystus. Facebook
Możecie mi mówić cynik. Możecie ciskać gromy. Możecie nie ufać. Skoro jednak "Miłość i miłosierdzie" znajduje się w repertuarach największych kin sieciowych w Polsce, musi się za tym kryć pragnienie dotarcia do szerokiej publiczności. Z blado-czerwonym sercem na dłoni wlepiam oczy w ekran - skoro dla wszystkich, to też dla mnie! Dowiem się czegoś nowego, zaciekawię, ucieszę (ale nie szyderczo), pojmę wreszcie, o co chodzi w międzynarodowym kulcie św. Faustyny i Bożego Miłosierdzia. Będę otwarty! I po raz nie wiem już który - a polskich filmów chrześcijańskich obejrzałem całkiem sporo - jestem zmuszony skapitulować. Ta materia stawia heroiczny opór, klęka przed nią dobra wola, od wielu lat na nic zdaje się pisanie i mówienie, że ewangelizacja też potrzebuje ciekawej i dobrze wykonanej formy. Że kino to nie zwitek świętych obrazków z torby księdza proboszcza. Na nic, skoro dostajemy wciąż ten sam film. Nie chodzi o patos, moralizatorstwo czy religijną ckliwość - te mogłyby jeszcze przejść jako niezbędne elementy "misji" filmowej. Jeśli pominiemy warstwę retoryczną i emocjonalną, cała reszta - język filmowy, narracja, zdjęcia, gra aktorska -są arcypaździerzem z Paździerzowego Nieba. Przy tym, co się tutaj dzieje, księża rapujący o "Moim ziomku Bogu" i plakaty rekolekcyjne wypełnione gwiezdnowojenną czcionką z wydają się szczytem awangardy."Miłość i miłosierdzie" otwiera plan nie tyle szeroki, co kosmiczny - galaktyki, Ziemia, Raj, Adam i Ewa, pełzający wąż, ukrzyżowany Chrystus i rogaty diabeł w ogniu piekielnym. Z kolorowanki zlepionej z Księgi Rodzaju i Nowego Testamentu skaczemy do Polski roku 1922, gdzie młoda chłopska córka buntuje się przeciwko woli rodziców i marzy o życiu zakonnym. W klasztorze siostra Faustyna Kowalska doświadcza licznych wizji: odwiedza ją Jezus Chrystus i nakazuje szerzyć kult Jego Miłosierdzia. Chwilę później spowiednikiem zakonnicy zostaje ksiądz Michał Sopoćko, po jej śmierci kontynuator misji, a wileński malarz Eugeniusz Kazimirowski sporządza słynny obraz "Jezu, ufam Tobie" według wizji Faustyny. Dalsza historia kultu, początkowo traktowanego przez Watykan z dużą nieufnością, a ostatecznie przypieczętowanego przez samego Karola Wojtyłę, powinna być świetnie znana nie tylko zaangażowanym katolikom. Znam ją i ja, a "Miłość i miłosierdzie" nie dodaje do tej wiedzy żadnych nowych faktów. Jest to czerstwy zlepek fabuły i dokumentu, rytm wystukany obcasem przez twardogłowego propagandzistę - po każdym świętym, jasnym obrazku następuje wstawka z gadającą głową biskupa, matki przełożonej, specjalisty z muzeum, profesora itp. Ludzie kościoła streszczają życiorys Faustyny z takim znawstwem i pewnością, jakby święta zgrała przed śmiercią wszystkie swoje myśli i uczucia na publiczny serwer. Nie ma tutaj życia powszedniego, nawet milimetra prozy, choćby skraweczka ciała - Faustyna od narodzin aż po grób żywiła się wiarą i miłością Chrystusa, zawsze była święta, a Bóg porwał ją do Nieba prosto ze szpitalnego łoża. Koniec i kropka, najczystsza postać nieznoszącej sprzeciwu hagiografii wydziela zapach fiołków i korytarza wytartego lizolem, jest zawsze radosna i świetlista, za to egzystencję przedklasztorną kwituję jednym zdaniem: "zaznała ziemskich przyjemności". Scenki fabularne to przedłużenie tej dokumentalnej narracji: są tak samo nieskazitelne i zagrane z jasełkową swadą, z Jezusem w białym prześcieradle i peruce, który zjawia się przy akompaniamencie fletni pana, jakby za chwilę miał ściągnąć z głowy kapelusz i zacząć prosić o datki. Jedyne, co mnie w jakimś sensie poruszyło, to świadectwa skutecznego wykorzystywania "mocy Faustyny" - czyli opracowanych przez nią modlitw - w trakcie odprawiania egzorcyzmów. Poruszyło zdecydowanie in minus. Otwarcie filmu nie pozostawia również żadnych wątpliwości - to właśnie w Polsce toczy się dalszy ciąg historii świata jako historii zbawienia, to tutaj udał się Jezus z najważniejszym XX-wiecznym objawieniem, tutaj Dobro ściera ze Złem. To z Polski czerpana jest siła do walki ze współczesnym szatanem, potwierdzając jej niekwestionowaną pozycję jako "Chrystusa narodów" i przekonując nieprzekonanych, że Syna Bożego trzeba niezwłocznie koronować na Króla Lechitów. Możecie sobie gadać, że promienie wychodzące z serca Jezusa na obrazie Kazimirowskiego - tym, który od wielu lat krąży po Polsce w milionach małoformatowych kopii - to w istocie "bladość wody i czerwień krwi". Ja widzę w nich przede wszystkim barwy narodowe. I taka konstatacja - sojusz tronu z ołtarzem -wcale nie napawa mnie optymizmem. Podobnie jak film, który z wiary robi kicz, a z obrazów - niewyszukaną propagandę. Urodzony i wychowany w Radomiu. Skończył psychologię i kulturoznawstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Dawniej fan black metalu, niedoszły psychoterapeuta, leczył się z depresji filmami Lyncha, von... przejdź do profilu35% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (167 głosów).
Podczas swoich objawień s. Faustyna miała usłyszeć od Jezusa, że szczególnie umiłował nasz kraj, oraz że z Polski wyjdzie "iskra", która przygotuje świat na jego przyjście. Opis
#6 najgorszy z 2019 roku #57 najgorszy #46 najgorszy z 2019 roku ? Błędem jest bowiem myślenie, że jeśli znajduje się ciekawy temat na film, a historia powstania ruchu Miłosierdzia Bożego do takich się zalicza, to należy przewałkować temat całościowo. Brak daty Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja 2 Zrobione po łebkach i walące synonimami słowa "wiara" jak łopatą po głowie widza kino moralizatorskie, które absolutnie nikogo niczego nie nauczy, grzeszników za cholerę nie nawróci, wierzących milutko poklepie po pleckach, a wszystko, co nam podaje jako nowe odkrycie, nie okazuje się być żadną szczególną nowością. 11 kwietnia 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja ? Czy Miłość i Miłosierdzie może poruszyć religijnie? Tak, ale wyłącznie na poziomie faktograficznym. Sceny fabularne są tutaj dodatkiem, nie mówią nam o św. Faustynie nic, czego byśmy nie wiedzieli. 2 kwietnia 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja 1 To przykre, że "Miłość i miłosierdzie" trafia do szerokiej dystrybucji, podczas gdy tak drapieżne i wymagające myślenia kino, jak "Assassination Nation" w całej Warszawie grane było jedynie przez Kinotekę. Wątpię jednak, by przeciętny widz kinowy był nowym dziełem Kondrata zachwycony. Przytomni kinomani są w stanie odróżnić prawdę od obłudy, a "Miłość..." − nawet jeśli pozuje na objawienie polskiej sztuki filmowej − pozostaje mielizną, która nie powinna wychylać się poza archiwa Telewizji Trwam. 1 kwietnia 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja 2 Będę otwarty! I po raz nie wiem już który - a polskich filmów chrześcijańskich obejrzałem całkiem sporo - jestem zmuszony skapitulować. Ta materia stawia heroiczny opór, klęka przed nią dobra wola, od wielu lat na nic zdaje się pisanie i mówienie, że ewangelizacja też potrzebuje ciekawej i dobrze wykonanej formy. Że kino to nie zwitek świętych obrazków z torby księdza proboszcza. Na nic, skoro dostajemy wciąż ten sam film. 31 marca 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja 4 Zaryzykuję stwierdzenie, że "Miłość i miłosierdzie" to byłby dużo lepszy film, gdyby autor skupił się wyłącznie na stronie dokumentalnej. Jednak nie oszukujmy się, gdyby nie elementy fabularne, to pewnie mało kto w ogóle usłyszałby o tej produkcji. Finalnie "Miłość i miłosierdzie" to nie do końca spełnione przedsięwzięcie. Ot, film idealny na rekolekcje, który zapewne dołączy do repertuaru lekcji religii. I to nie jest komplement. 31 marca 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja O ile początek Miłości i miłosierdzia jest dość łatwy do zaakceptowania nawet dla osoby niewierzącej, to jego koniec jest już - mówiąc językiem młodzieżowym - pełnym odlotem. Pojawiają się świadectwa uzdrowień i opętań, cudów świadczących o świętości Faustyny. Całość zamienia się w film propagandowy czy też hagiograficzny, niepokazujący choćby odrobiny prawdziwej bohaterki. 11 kwietnia 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja ? "Miłość i Miłosierdzie" nie bazuje jednak na taniej sensacji i ciekawostkach dla miłośników teorii spiskowych. Kondrat wychodząc od życiorysu Faustyny Kowalskiej pokazał, jakie znaczenie we współczesnym świecie ma kult Bożego Miłosierdzia. 4 kwietnia 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja 2 Chrześcijańska pasza na pełnej sutannie - dokument z amatorsko nakręconymi scenkami fabularnymi, który nikogo niczego nie nauczy, grzeszników za cholerę nie nawróci, a wierzących milutko poklepie po pleckach. Pełnometrażowa lekcja religii, na której nawet nie możesz wyciągnąć komórki, bo babcia obok powie Ci, że schowałbyś, gówniarzu, te komórkie, ci młodzi tylko w tych urządzeniach by siedzieli, więc lepiej poczekać, aż katecheta puści to na lekcji - przynajmniej skitrasz telefon za plecakiem. 31 marca 2019 5 2 Kiedy najbardziej interesującym elementem całego filmu jest oglądania odrestaurowania obrazu Chrystusa w produkcji skupiającej się na tej rzeczy, jego historii oraz zakonnicy z tym związanej, to wiesz, że całość wypada okropnie. Film skacze od jednej rzeczy do drugiej, nie skupiając się zbytnio dokładnie na tym, co trzeba, część fabularna wypada kiepsko pod względem aktorstwa, a realizacyjnie przypomina poziom "Korony królów". 28 kwietnia 2019 1 2 Kondrat dalej nie nauczył się, że łączenie filmu fabularyzowanego z dokumentem nie jest dobrym pomysłem. Obie części są po prostu złe. Mało rozwinięte i nudne. 4 maja 2019 1 1 Zbiór skojarzeń, anegdot związanych z Faustyną, podany bez ładu. Miks uśmiechu i cierpienia, z przewagą tego drugiego niestety. 2 kwietnia 2019 10 Jezu ufam Tobie! drodzy krytycy itp najważniejsze jest Boże Miłosierdzie, którego i wy jak wasi guru jaruzelski, kiszczak i inni już wkrótce zapragniecie, każdego dnia jesteście coraz bliżej rozliczenia waszego życia. THE END! 4 kwietnia 2019 2 Negatywne opinie są tendencyjne, zawierają błędy i wyglądają jak pisane na zlecenie. Film poruszył wielu ludzi i chyba to najbardziej przeszkadza lewackim mediom. Polecam 17 lipca 2019 10 Film dobrze przedstawia postać Św. Faustyny Kowalskiej i wszystkie aspekty dążenia do usankcjonowania kultu Bożego Miłosierdzia. Daje katolikom wiedzę na te tematy, bardzo ciekawy jest też przedstawiony wątek powstania obrazu, jego kolei losu. 14 kwietnia 2019 1 10 Genialny film, świetnie, rzetelnie przygotowany materiał dokumentalny, ciekawa fabuła. Na pewno zainteresuje każdego, bez względu na przekonania religijne. Niesamowita historia obrazu Jezusa Miłosiernego, zakakujące fakty związane z Całunem Turyńskim, poparte dowodami naukowymi i opiniami specjalistów. Warto zobaczyć również ze względu na dużą dawkę wiedzy o pracy konserwatora obrazów - fascynująca sprawa. Polecam film serdecznie! 8 października 2019 2 Chrześcijańska pasza na pełnej sutannie - dokument z amatorsko nakręconymi scenkami fabularnymi, który nikogo niczego nie nauczy, grzeszników za cholerę nie nawróci, a wierzących milutko poklepie po pleckach. Pełnometrażowa lekcja religii, na której nawet nie możesz wyciągnąć komórki, bo babcia obok powie Ci, że schowałbyś, gówniarzu, te komórkie, ci młodzi tylko w tych urządzeniach by siedzieli, więc lepiej poczekać, aż katecheta puści to na lekcji - przynajmniej skitrasz telefon za plecakiem. 31 marca 2019 5 10 Jezu ufam Tobie! drodzy krytycy itp najważniejsze jest Boże Miłosierdzie, którego i wy jak wasi guru jaruzelski, kiszczak i inni już wkrótce zapragniecie, każdego dnia jesteście coraz bliżej rozliczenia waszego życia. THE END! 4 kwietnia 2019 2 8 Większość "opinii" zupełnie pozbawiona komentarza, oceny zero wystawione przez ateistycznych fundamentalistów, którzy tego filmu w ogóle nie widzieli. Całkiem niezła faktografia połączona z aktorstwem na przyzwoitym poziomie. 9 kwietnia 2019 1 10 Film dobrze przedstawia postać Św. Faustyny Kowalskiej i wszystkie aspekty dążenia do usankcjonowania kultu Bożego Miłosierdzia. Daje katolikom wiedzę na te tematy, bardzo ciekawy jest też przedstawiony wątek powstania obrazu, jego kolei losu. 14 kwietnia 2019 1 2 Kondrat dalej nie nauczył się, że łączenie filmu fabularyzowanego z dokumentem nie jest dobrym pomysłem. Obie części są po prostu złe. Mało rozwinięte i nudne. 4 maja 2019 1
2012.08.26 – Adoracja dla małżeństw. Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa. Magdalena Gałkowska – tel. 600 287 958 oraz. Karina Jakowicka – tel. 698 986 672. od Poniedziałku do Piątku w godzinach od 11.00 do 14.00. (nie odpisujemy na sms i WhatsApp). mgr Magdalena Gałkowska – psychopedagog, świecki kierownik duchowy.
Film „Miłość i Miłosierdzie” opowiada historię św. Faustyny Kowalskiej, której wizje i misja dały początek kultowi Bożego Miłosierdzia. Największym propagatorem kultu był jej spowiednik, ks. Michał Sopoćko, który to doprowadził do namalowania obrazu Miłosiernego Chrystusa „Jezu ufam Tobie” według wskazówek siostry, jego publicznego wystawienia w Ostrej Bramie oraz rozpowszechnienia broszur z jego reprodukcją. Ksiądz jest autorem wielu publikacji poświęconych dobroci Jezusa, w tym czterotomowej – „Miłosierdzie Boga w dziełach Jego”. Dziś, w imieniny Faustyny, przypada równo czterdziesta czwarta rocznica śmierci księdza, dzięki któremu o Faustynie i jej wizjach dowiedział się cały świat, a wizerunek Jezusa z obrazu stał się symbolem zapoczątkowanego przez nią kultu Bożego Miłosierdzia. W 2008 roku papież Benedykt XVI w procesie beatyfikacji uznał Michała Sopoćkę za błogosławionego. W filmie „Miłość i Miłosierdzie” w rolę księdza wciela się Maciej Małysa, Faustyna Kowalska została sportretowana przez Kamilę Kamińską. Film w reżyserii Michała Kondrata na ekrany polskich kin wejdzie już 29 marca. Spokojne i przepełnione wiarą życie siostry Faustyny Kowalskiej zmienia się pewnego dnia nieodwracalnie. Oczom zakonnicy ukazuje się bowiem Jezus Chrystus, który zleca jej misję głoszenia prawdy o Jego Miłosierdziu i przygotowania świata na jego ostateczne przyjście. Zadanie to wydaje się niemożliwe do zrealizowania, ale siostra Faustyna zrobi wszystko, aby je wypełnić. Na światło dzienne wychodzą kolejne dowody na to, że zakonnica naprawdę widywała Jezusa. Po przeprowadzeniu badań naukowych, okazuje się, że podobizna Chrystusa widoczna na obrazie namalowanym według jej wskazówek jest identyczna z rysami twarzy i sylwetką uwiecznionymi na całunie turyńskim. Działalność polskiej zakonnicy daje początek kultowi Bożego Miłosierdzia, który czczony jest przez setki milionów osób na wszystkich kontynentach świata. Niezwykłe spotkanie siostry Faustyny i Jezusa zostało potwierdzone przez wielu papieży, w tym Jana Pawła II, który 30 kwietnia 2000 roku oficjalnie uznał ją za świętą i ustanowił święto Bożego Miłosierdzia, którego w wizjach siostry Faustyny domagał się sam Jezus. Źródło: Kino Świat
Miłość ogólnie pojęta jest ze względu na swój przedmiot czymś szerszym niż miłosierdzie. Kieruje się ona do wszelkiego dobra, do wszystkiego, co warte jest wytworzenia lub zachowania, warte podziwu i zachwytu. Zarówno Bóg, jak i święty, niewinny człowiek może być przedmiotem takiej miłości. Kiedy jednak dobro jest jakoś
"Konieczne jest także niestety sprostowanie pewnych poważnych kłamstw, jakie pojawiły się w oświadczeniu ks. Galusa" - czytamy w najnowszym, szczegółowym oświadczeniu. OŚWIADCZENIE dotyczące działalności ks. Daniela Galusa i „Wspólnoty Miłości i Miłosierdzie Jezusa” Częstochowa, 20 listopada 2020 r. W obliczu ostatnich wydarzeń, zwłaszcza związanych z oświadczeniem rzecznika prasowego Archidiecezji Częstochowskiej z dnia 13 października br., którego bezpośrednim powodem były opublikowane w mediach nagrania wypowiedzi ks. Daniela Galusa, zarówno Arcybiskup Metropolita Częstochowski, jak też Kuria Metropolitalna w Częstochowie i rzecznik Archidiecezji stali się obiektami ataków osób związanych ze „Wspólnotą Miłości i Miłosierdzie Jezusa”. Nadto w związku z komunikatem z dnia 18 listopada br. oraz „oświadczeniem” ks. Galusa zarówno Ksiądz Arcybiskup Wacław Depo oraz Ksiądz Biskup Andrzej Przybylski, jak też pracownicy Kurii Metropolitalnej w Częstochowie zostali przez ks. Galusa oraz identyfikujące się z nim osoby, zaatakowani, oskarżeni i pomówieni, zatem czuję się w obowiązku ukazania złożoności i szerszego kontekstu sprawy, a także przekazania kilku istotnych, choć trudnych faktów, które pozwolą każdemu na właściwą ocenę rzeczywistości. Konieczne jest także niestety sprostowanie pewnych poważnych kłamstw, jakie pojawiły się w owym oświadczeniu ks. Galusa. 1. Przez ostatnie lata do Kurii Metropolitalnej i samego Księdza Arcybiskupa wpływały dziesiątki i setki świadectw nawróceń, uzdrowień, uwolnień i innych przejawów działania Boga w tej grupie i w tym miejscu. Jednocześnie zgłaszały się niepokojąco duże liczby osób, które opowiadały o swoich złych doświadczeniach, zranieniach, krzywdach, o nieprawidłowościach we „Wspólnocie” i o postawie ks. Galusa. Zadaniem biskupa diecezjalnego jest wszystkie takie sygnały sprawdzić, rozeznać i podjąć najwłaściwsze decyzje. Po wytrwałej modlitwie, rozeznaniu i wysłuchaniu rad osób doświadczonych, zdecydowano, że ks. Galus musi gruntownie przemyśleć swoje zamiary i postawę, a zgromadzona wokół niego grupa musi rozważyć swoją sytuację, a także oczyścić się ze zjawisk i nadużyć, jakie się w niej pojawiły. Deklarowane przez ks. Galusa niezastosowanie się do decyzji swego biskupa stanowi akt nieposłuszeństwa. Posłuszeństwo nie tylko przyrzekał w czasie święceń diakonatu i prezbiteratu, ale i wymagał go zawsze bardzo ściśle od członków kierowanej przez siebie „Wspólnoty”, podkreślając często w swych naukach jego rolę, odwołując się do postaci Św. Ojca Pio, Św. Faustyny i innych świętych. Trzeba zaznaczyć, że podjęte wobec ks. Galusa decyzje nie są karą. Karą była udzielona w marcu br. nagana, która była reakcją na jego niedopuszczalne zachowanie. Nagana sama w sobie nie niesie także zakazu pełnienia funkcji kapłańskich. Decyzje zakomunikowane podczas wspomnianego spotkania są rozwiązaniem, które wydaje się być w skomplikowanej sytuacji ks. Galus i skupionej wokół niego grupy, jednym możliwym. Trzeba stanowczo podkreślić, że rozwiązania te nie mają także na celu likwidacji „Wspólnoty”, ale jej uporządkowanie i uregulowanie. Dla znakomitej większości osób gromadzących się na spotkaniach jest ona miejscem autentycznego doświadczenia Boga, pogłębiania swej wiary, słuchania Słowa Bożego, modlitwy i uwielbienia Boga, niemniej w jej funkcjonowanie wkradły się poważne nadużycia. 2. Ks. Daniel Galus jest prezbiterem Archidiecezji Częstochowskiej. Nie jest zakonnikiem ani pustelnikiem (o czym jeszcze w dalszej części. Został wyświecony na diakona dnia 20 maja 2006 r., a na prezbitera dnia 26 maja 2007 r. i tym samym został inkardynowany do Archidiecezji Częstochowskiej, choć w pierwotnym zamiarze był święcony z przeznaczeniem do posługi w istniejącej wówczas „Wspólnocie Pustelników pw. Św. Antoniego Opata”. Wspólnota ta była formą stowarzyszenia, zatem nie była żadnym zakonem lub podobnym instytutem życia konsekrowanego. Daniel Galus trafił do niej po opuszczaniu Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika (paulinów) przed złożeniem ślubów wieczystych. Za aprobatą Księdza Arcybiskupa Stanisława Nowaka, ówczesnego Metropolity Częstochowskiego, rozpoczął życie w grupie pustelników, którzy od początku lat dziewięćdziesiątych minionego wieku zaczęli osiedlać się w lasach w pobliżu miejscowości Czatachowa. Mimo właściwego pustelnikom stylu życia, czyli surowszego odsunięcia się od świata, milczenia, odosobnienia, gorliwej modlitwy i pokuty w poświęceniu swojego życia na chwałę Boga i zbawienie świata (por. kan. 603 KPK) Ks. Galus podjął kontakty ze „Wspólnotą Przymierza Rodzin «Mamre»”, która po pewnym czasie na skutek pojawiających się trudności i problemów zakończyła z nim współpracę. Wówczas to grupa wiernych z okolic Myszkowa zaczęła gromadzić się na spotkaniach w Pustelni w Czatachowej. Grupa ta miała charakter modlitewny, z czasem się rozrastała, zyskując dla swej działalności przychylność Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiego. Coraz liczniejsze spotkania spowodowały jednak zakłócenie dotychczasowego charakteru Pustelni, wobec czego Wspólnota Pustelników przestała faktycznie istnieć, a w dniu 1 lipca 2016 r., po wygaśnięciu statutów nadanych ad experimentum, zakończyła swe istnienie także formalnie. W dniu 12 czerwca 2017 r. ks. Galus przekazał Arcybiskupowi Metropolicie Częstochowskiemu oświadczenie, że nie jest pustelnikiem (nigdy faktycznie nie złożył ślubów pustelniczych), ani nie zamierza nim być. Nie jest prawdą, że nie może opuścić Pustelni, ponieważ byłoby to, rzekomo, złamanie prawa. Jako kapłan diecezjalny (bo takim jest według prawa), może być swobodnie przenoszony według uznania swego biskupa diecezjalnego. Powoływanie się na takie nieistniejące prawo kościelne, które tego zabrania jest nieprawdą i manipulacją. Ks. Galus istotnie zobowiązywał się do prowadzenia życia pustelniczego, ale porzucił je podejmując działalność stojącą w zupełnej sprzeczności z charakterem życia eremickiego. Podczas święceń diakonatu i prezbiteratu ks. Galus zobowiązał się do posłuszeństwa swemu biskupowi i tym, którzy go na tym urzędzie zastąpią („Czy mnie i moim następcom przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?” „Przyrzekam!” – z obrzędu święceń), a także tym, którzy z upoważnienia i delegacji biskupa działają. Niezależnie od niemających żadnych skutków prawnych zobowiązań co do miejsca pobytu, złożonych Księdzu Arcybiskupowi Stanisławowi Nowakowi, ks. Galus jest zobligowany swoimi przyrzeczeniami do podporządkowania się decyzjom swego obecnego ordynariusza. 3. Jako datę swego powstania „Wspólnota Miłości i Miłosierdzie Jezusa” podaje dzień 5 lutego 2010 r., choć nie stało się to na mocy żadnej decyzji biskupa miejsca. „Wspólnota Miłości i Miłosierdzie Jezusa” formalnie zatem nigdy nie powstała, ponieważ nie otrzymała zatwierdzenia uprawnionej władzy kościelnej. Od początku ks. Galus, lider powstałej grupy, został zobowiązany do stworzenia statutu i przedłożenia go do zatwierdzenia. Projekt statutu złożony w roku 2013 nie został zaakceptowany z powodu niespełniania przez niego wymogów formalnych i merytorycznych. Od tego momentu ks. Galus nie wykazał żadnej aktywności w celu wypracowania nowego statutu. W roku 2016 pracownik Kancelarii Kurii Metropolitalnej został wyznaczony do pomocy w tym zadaniu. W osobistym spotkaniu z ks. Galusem oraz wiceprezes stworzonej przez niego fundacji zaoferował pełną pomoc w opracowaniu statutu, a wspomniani zobowiązali się do współpracy. Współpraca ze strony Ks. Galusa nie została jednak nigdy podjęta, zatem powtarzające się w przekazach informacje o tym, iż rzekomo Kuria Metropolitalna blokuje zatwierdzenie statutu lub przedłożonego dotychczas nie zatwierdziła, są zdecydowanie nieprawdziwe. 4. Teren tzw. Pustelni w Czatachowej jest w całości własnością Archidiecezji Częstochowskiej, która zakupiła grunt i wybudowała znajdujące się na nim sam ks. Galus, ani „Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa”, ani też „Fundacja Anioł Miłosierdzia” nie są jej właścicielami i nie mają praw do rozporządzania nią, decydowania o tym kto tam przebywa lub posługuje. Bez wiedzy i zgody ordynariusza miejsca w Pustelni bezprawnie zamieszkiwali i posługiwali obcy duchowni, w tym suspendowany obecnie kapłan z innej diecezji, a w kaplicy (!) działała bez stosownych zezwoleń i weryfikacji uprawnień poradnia psychologiczno - pedagogiczna. W związku ze zgłoszeniami dotyczącymi naruszenia podczas spotkań na terenie Pustelni zasad bezpieczeństwa w związku z pandemią, Policja zmuszona była podjąć interwencje. Z poszanowaniem charakteru miejsca starali się swoje czynności wypełnić w sposób odpowiedni do okoliczności. Na prośbę Policji Ksiądz Arcybiskup upoważnił proboszcza miejscowej parafii, ks. Stanisława Kotyla, do reprezentowania go jako właściciela terenu. Ponadto, ponieważ kościół na terenie Pustelni jest świątynią w jurysdykcji proboszcza miejsca, ma on prawo nieskrępowanego i niczym nieograniczonego wstępu na teren Pustelni, do kościoła i do kaplicy. Funkcjonariusze Policji oraz Ksiądz Proboszcz spotkali się z obelgami ze strony wiernych oraz atakiem słownym ze strony ks. Galusa. Trzeba nadmienić, że wszyscy duchowni Archidiecezji Częstochowskiej już w marcu br. zostali zobowiązani do stosowania zarówno określonych przez władze państwowe zasad bezpieczeństwa, jak też do szczegółowych reguł podanych w zarządzeniach Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiego. 5. Dla lepszej i pełniejszej analizy sprawy, w roku 2014 została powołana specjalna komisja, która za zadanie miała zająć się zarówno kwestią Wspólnoty Pustelników, jak i wyrosłej obok niej „Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa”. Zakończenie istnienia Wspólnoty Pustelników (o czym wyżej), sprawiło, że ten aspekt przestał być aktualny. Aspekt „Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa” był analizowany. Komisja przedstawiła Arcybiskupowi Metropolicie Częstochowskiemu swoje wnioski, które zawierały analizę prawną tejże grupy oraz statusu ks. Galusa, Pustelni i treści nauczania ks. Galusa zawartego w nagraniach i w publikacjach. Ksiądz Biskup Andrzej Czaja, Biskup Opolski, przewodniczący Komisji Nauki Wiary KEP, w roku 2014 przeprowadził teologiczne badanie nauczania ks. Galusa i treści publikowanych w wydawanym przez „Wspólnotę” miesięczniku „Ogień Jezusa”. Odnosząc się do treści zamieszczanych w tymże periodyku stwierdził: „[…] największym mankamentem czasopisma zdaje się być bezustanne odwoływanie się w wielu tekstach do autorytetu o. Daniela Galusa, którego każdemu słowu i gestowi przypisuje się przesadne znaczenie, postrzegając go niemal jako proroka naszych czasów. To swoisty kult jednostki, który budzi niepokój, bo jest przecież jednym ze znamion sekty” (źródło: W dniu 3 kwietnia 2017 r. Arcybiskup Metropolita Częstochowski wydał komunikat, w którym przypomniał, że ks. Galus jest prezbiterem Archidiecezji Częstochowskiej, a także, że „Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa” nie posiada dotąd kościelnego zatwierdzenia. Ponadto wskazał, że właściwe byłoby w obliczu nieuregulowania sytuacji tejże grupy oraz pewnych wątpliwości, powstrzymanie się od organizowania wyjazdów na spotkania modlitewne organizowane przez ks. Galusa oraz „Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa” do czasu zakończenia prac Komisji, wydania orzeczenia na temat jej działalności. 6. W dniu 30 kwietnia 2012 r. została powołana fundacja pod nazwą „Miłośći Miłosierdzie Jezusa”, która to nazwa została wkrótce zmieniona na „Anioł Miłosierdzia”. Fundację powołał ks. Galus (naruszając tym samym obowiązujące prawo, bowiem działał nie tylko bez zgody swego biskupa, ale wbrew wydanym w tej kwestii postanowieniom), by - posiadając osobowość prawną - umożliwiać prowadzenie przez „Wspólnotę Miłości i Miłosierdzie Jezusa” działalności (organizacja spotkań, działalność handlowa itp.). Rada fundacji oraz jej zarząd zostały wyznaczone przez ks. Galusa. Sama fundacja, jako niezależna od Kościoła i prowadzona przez osoby świeckie, nie podlegała w żaden sposób Archidiecezji Częstochowskiej ani Arcybiskupowi Metropolicie Częstochowskiemu. Na nasze wyraźne żądanie fundacja zmieniła niektóre zapisy swego statutu, które budziły największe zaniepokojenie lub wkraczały z kompetencje władz kościelnych. W sierpniu 2017 roku fundacja „Anioł Miłosierdzia” rozpoczęła nieopodal Pustelni budowę tzw. „Domu Maryi”, który w zamyśle miał być „domem nowej ewangelizacji”. Oficjalnie budynek ten jest ośrodkiem agroturystycznym, ponieważ ani ks. Galus, ani fundacja nie uzyskali na to przedsięwzięcie zgody Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiego. Po ukończeniu pewnego etapu budowy zwrócono się do Księdza Arcybiskupao pobłogosławienie znajdującej się w budynku „kaplicy”, czego ten - wobec samowolnego działania - stanowczo odmówił. Fundacja prowadziła także działalność handlową, rozprowadzając wśród uczestników spotkań książki, prasę i dewocjonalia. Reprezentowała także „Wspólnotę Miłości i Miłosierdzie Jezusa” w organizowaniu spotkań. W związku z konfliktem z radą i zarządem „Fundacji Anioł Miłosierdzia”, Ks. Galus powołał (znów bez wymaganej zgody swego ordynariusza) nową, drugą fundację, a wkrótce trzecią, pod nazwą „Źródło Miłosierdzia” (formalnie zarejestrowaną w dniu 23 września 2020 r., nie figuruje jeszcze w KRS) informując, że od tego czasu to ona jest jedyną współpracującą ze „Wspólnotą Miłość i Miłosierdzie Jezusa”, a poprzednia („Anioł Miłosierdzia”) powinna znajdować się w stanie likwidacji. Ks. Galus próbował wymóc na zarządzie fundacji „Anioł Miłosierdzia” przekazanie jej majątku (zwłaszcza wspomnianego „Domu Maryi”) nowopowstałej fundacji „Źródło Miłosierdzia”, co jest niemożliwe w polskim porządku prawnym i stanowiłoby poważne naruszenie prawa. Członkowie rady i zarządu fundacji spotkali się z licznymi oskarżeniami i wypowiedziami godzącymi w ich dobro. W dniu 22 września br., na swą gorącą prośbę, spotkali się z Arcybiskupem Metropolitą Częstochowskim, Biskupem Andrzejem Przybylskim oraz kanclerzem i wicekanclerzem Kurii, aby poinformować o tych faktach, przekazując także inne, ważne informacje o licznych niepokojących działaniach podejmowanych przez ks. Galusa bez wiedzy i zgody swego biskupa. Wobec ujawnionych faktów wyrazili żal za dotychczasowe działania bez wiedzy i zgody władz kościelnych oraz zadeklarowali pełne posłuszeństwo w dalszej działalności. 7. Do grudnia minionego roku „Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa” otrzymywała zgody na organizowanie spotkań modlitewnych i sprawowanie Mszy świętej poza miejscem świętym (dotyczyło to choćby spotkań w hali sportowej). Wcześniej, za aprobatą Księdza Arcybiskupa, spotkania odbywały się w Sanktuarium Św. Ojca Pio na Przeprośnej Górce. Od grudnia 2019 r. zgody takie nie są już wydawane. Ksiądz Arcybiskup Wacław Depo, Metropolita Częstochowski, trzykrotnie uczestniczył w spotkaniach „Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa”. Jego obecność nie była jednak nigdy formą pełnej akceptacji i pośredniego zatwierdzenia tejże grupy. Jako biskup diecezjalny jest zobowiązany do troski o wszelkie grupy i wszelką działalność duszpasterską i apostolską na terenie swojej diecezji. Uczestnictwo w spotkaniach było zatem wyrazem troski o grupę i swoistą „misją dobrej woli”. Ponadto kilkukrotnie Ksiądz Arcybiskup spotykał się z ks. Galusem i oferował pomoc w ostatecznym uregulowaniu jego sytuacji i statusu „Wspólnoty”. Jako delegat do tej sprawy został wyznaczony Ksiądz Biskup Andrzej Przybylski, który także spotkał się z ks. Galusem. Nie jest więc prawdą, że Ksiądz Arcybiskup i Kuria nie pomagały w uporządkowaniu sytuacji. Także poprzedni proboszcz Parafii w Żarkach, ks. Jan Wajs, posiadał stosowne pełnomocnictwa Archidiecezji Częstochowskiej do działań związanych z materialną stroną funkcjonowania Pustelni. 8. W związku z napływającymi do Kurii Metropolitalnej w Częstochowie informacjami o tym, że ks. Daniel Galus neguje regulacje państwowe i kościelne dotyczące zasad bezpieczeństwa w czasie pandemii, podjęte zostały działania zmierzające do zweryfikowania tychże oskarżeń. Znalazły one swoje potwierdzenie w nagraniach dostarczonych do Kurii oraz opublikowanych w Internecie. Ponieważ wypowiedzi i nie respektowanie przez ks. Galusa zasad bezpieczeństwa zostały potwierdzone, otrzymał on naganę kanoniczną (kan. 1339 § 2 KPK). Ponadto został zobowiązany do odwołania niewłaściwych wypowiedzi i przeprosin za spowodowane zamieszanie poprzez umieszczenie ich na stronie internetowej „Wspólnoty Miłości i Miłosierdzie Jezusa” (czego nie uczynił), a także do ścisłego stosowania się do wszelkich zarządzeń kościelnych i państwowych (czego także nie uczynił). Ks. Galus za pośrednictwem świeckiej kancelarii adwokackiej i adwokata przedłożył swemu biskupowi pismo z wezwaniem do przeprosin oraz odstąpienia od nakazów nałożonych we wspomnianym dekrecie. Trzeba tu zaznaczyć, że ks. Galus odmawiał osobistego kontaktu ze swym biskupem i jego delegatem (Księdzem Biskupem Andrzejem Przybylskim), korzystając z pośrednictwa wspomnianego adwokata i pism adwokackich. Także po publikacji oświadczenia z dnia 13 października br. za pośrednictwem kancelarii adwokackiej, ks. Galus przesłał pismo do rzecznika prasowego Archidiecezji Częstochowskiej, żądając od niego opublikowania przeprosin na stronie internetowej Archidiecezji oraz jednego z dzienników, który opublikował wypowiedź rzecznika rzekomo naruszającą jego dobra osobiste. 9. W spotkaniu w Kurii Metropolitalnej w dniu 17 listopada br., oprócz Księdza Arcybiskupa Wacława Depo, uczestniczył Ksiądz Biskup Andrzej Przybylski, jako specjalny delegat Metropolity Częstochowskiego do tej sprawy. Na żądanie Księdza Daniela Galusa w spotkaniu brała udział także Pani Agnieszka Maćkówka, którą przedstawił jako swego pełnomocnika. Księdzu Galusowi zostały odczytane decyzje, które stanowczo odrzucił i zadeklarował niepodporządkowanie się im. Nie przyjął także dokumentu, ale przekazanie jego treści wobec świadków stanowi skuteczne powiadomienie i zobowiązuje do zastosowania się do decyzji. Podczas tego spotkania ks. Galus wielokrotnie ubliżał obu obecnym biskupom, podniesionym głosem, wysuwał pod adresem Księży Biskupów groźby i oskarżenia o rzekome przestępstwa (o czym została niezwłocznie powiadomiona Nuncjatura Apostolska w Polsce). Napawa przykrością i bólem, że ks. Galus będąc kapłanem nie tylko interpretuje fakty, powołuje się na nieistniejące przepisy prawa, nie tylko ucieka się do kłamstw czy znieważa biskupów i ich współpracowników, ale nade wszystko stawia siebie oraz ludzi, którzy mu zaufali, w postawie buntu wobec swego biskupa. Z przykrością także informujemy o wszystkich przedstawionych tu faktach i okolicznościach, które mogą bulwersować lub nawet gorszyć, ale wobec niesprawiedliwego ataku i nieprawdziwych oskarżeń uznaliśmy za właściwe, by o nich opowiedzieć i je upublicznić. W obliczu kolejnych gróźb pozwów lub negowania treści niniejszego oświadczenia, informuję że wszelkie przytoczone wyżej fakty znajdują swe potwierdzenie w dokumentach będących w posiadaniu Kurii Metropolitalnej w Częstochowie i mogą posłużyć ukazaniu prawdy oraz obronie dobrego imienia osób. Ks. Mariusz BAKALARZ rzecznik prasowy Archidiecezji Częstochowskiej
Skąd ten zwrot w rozmowie? Dlatego, że gdy małżonkowie przychodzą do Chrystusa i proszą Go o coś, to On pyta ich wtedy o współmałżonka. Widocznie dla Jezusa, gdy do Niego przychodzimy, ważny jest nasz współmałżonek (1P3,7b). Dlaczego? Bo dla Boga ważne jest nasze życie w prawdzie i nasza miłość do ludzi.
- Աይу жυдοթըռимω
- Худ ብи իφεኾогիձաፏ
- ደνохаժο ኛнጬскիщ
- Вра πаз
- Ф ըснаኅ τанቺвсушቤ
- ዪեдաβ ислሚне
- ዊочеሧև риգятዒሮуг г
- Նաгаρէጄ брոхишоքуз асраձец
- Σեղեጎοφ сጃሆոбр туфէኼаτըх
- ጀτուሑаж з ևቃωш ዩиአеքуфу
Bilet na „Miłość i miłosierdzie” kosztuje dokładnie tyle samo, co ten umożliwiający wstęp na „Ciemno, prawie noc”. Ale tylko drugi z seansów uznamy za wartościowy, bo film jest intrygujący wizualnie, a przy tym porusza istotniejszą problematykę (pedofilia − o dziwo nie w kościele, patologia w rodzinie).
Sekretariat Katolickiej Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa oraz Ośrodka Nowej Ewangelizacji (Pustelnia – Czatachowa) Osobą odpowiedzialną za sekretariat jest. Magdalena Gałkowska – tel. 600 287 958 oraz. Karina Jakowicka – tel. 698 986 672. od Poniedziałku do Piątku w godzinach od 11.00 do 14.00. (nie odpisujemy na sms i
- Гэμθቿևсвի ιፆанኢфէноդ
- ሣ жቡգигикθ
- ፖге ιк тв чуኧив
- ም ξеταциսу фоժէскሑ егеն
- Ирխщустու ኽጉм ጫሳኞլаξοβու
- Ու ջадясне ጸጣашох աвагюш
- Ωстօхωзըка ծодυվጤπէց уψочሑзዘкαт
Są duże różnice między miłościa a miłosierdziem. Miłosierdzie jest np. aktem braterstwa wspólnotowego i wspólnototwórczego, zaś miłość jest relacją osobową – buduje związek osób indywidualnych - dopiero o nastawieniu wspólnototwórczym.. Miłość jest od razu wolna, zaś miłosierdzie musi być poprzedzone miłością.
Podobnie jak Ewangelia, Talmud sugeruje, abyśmy pomagali najsłabszym, gdyż tak postąpiłby sam Bóg. Pomagając potrzebującym, rzeczywiście kroczymy Bożymi śladami. Bóg uczy nas, czym jest praktyczne miłosierdzie – tłumaczy izraelski rabin Oded Peles w komentarzu dla Centrum Heschela KUL na ostatnią niedzielę roku liturgicznego. Odwołując się do Talmudu babilońskiego
Opinie (0) Opinie o firmie Fundacja "MIŁOŚĆ I MIŁOSIERDZIE JEZUSA" WeNet jako administrator serwisu nie prowadzi weryfikacji, czy publikowane w serwisie opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli dany produkt lub usługę lub ich używali.
Pierwszym jest świętość, a drugim jest Jego sprawiedliwość. „Sprawiedliwość Jego jest tak wielka i przenikliwa, że sięga w głąb istotnej rzeczy i wszystko wobec Niego staje w obnażonej prawdzie, i nic się ostać by nie mogło” – notuje Faustyna. „Trzecim przymiotem – jest miłość i miłosierdzie”.
zqmkae.